Modlitwa ucznia na nowy rok szkolny

Modlitwa

Boże Ojcze, dziękujemy Ci za te wspaniałe wakacje.
Dziękujemy za to, że teraz cali i zdrowi, a także pełni sił i zapału,
wracamy w mury naszych szkół.

Daj nam, prosimy, siłę i wytrwałość do czekającej nas nauki,
abyśmy za 10 miesięcy mogli wszyscy z uśmiechem odebrać świadectwo szkolne,
a także abyśmy nie zwątpili w swoje umiejętności i zdolności
i na chwałę Bożą rozwijali otrzymane od Ciebie talenty.

Dodaj cierpliwości także wszystkim nauczycielom i pracownikom szkoły,
by mogli nas przygotować do naszego samodzielnego życia,
przez które nas prowadzisz.

Prosimy Cię także o dary Ducha Świętego,
abyśmy przez ten czas ciężkiej pracy nie zapomnieli o Tobie,
abyś nam, Najświętszy Boże, każdego dnia towarzyszył,
byśmy zawsze potrafili, pełni miłości, dziękować za każdy przeżyty dzień,
bo to Ty, Boże, jesteś naszym Ojcem.

Abyśmy pochłonięci szkolnymi obowiązkami,
nie zapomnieli o rodzinie, przyjaciołach,
byśmy mogli pomagać i kochać.

Daj nam to, co najważniejsze – zdrowie,
by wszyscy mogli szczęśliwie dotrwać do kolejnego lata.

Matko Najświętsza, Wspomożycielko, błagamy Cię,
okryj nas swoim płaszczem opieki.
Wypraszaj nam nowe łaski, tak dla nas cenne,
u Boga Ojca i Twego Syna, Jezusa Chrystusa.
Amen.

Święta Jadwiga Królowa

Jadwiga Królowa, żyła krótko, ale… bardzo intensywnie. Poznaj 5 faktów z jej życia, które z pewnością mogą wywołać zdziwienie.

 

1. Święta Jadwiga nie była (w pełni) Polką

Jadwiga była dzieckiem Ludwika Andegaweńskiego, króla węgierskiego oraz Elżbiety, księżniczki bośniackiej. Jedynie jej babcie – Elżbieta Łokietkówna oraz Elżbieta Kujawska – urodziły się na terenie dzisiejszej Polski. Oczywiście, w momencie narodzin Jadwigi (1374 rok) trudno jeszcze mówić o narodowości we współczesnym znaczeniu, szczególnie w przypadku dynastii rządzących. Warto dodać jednak, że wielu historyków podejrzewa, że język polski był dla królowej językiem nabytym.

 

2. Władysław Jagiełło nie był jej pierwszym narzeczonym

W wieku 4 lat Jadwigę zaręczono z ośmioletnim Wilhelmem Habsburgiem. Była to część polityki dynastycznej jej ojca i matki. Zachowało się również wiele legend z życia Jadwigi, które przekazał znany kronikarz – Jan Długosz. Między innymi o tym, że chciał ją porwać książę mazowiecki Siemowit IV. Inną historią przekazaną przez kronikarza jest to, o przybyciu do Krakowa w sierpniu 1385 roku porzuconego Wilhelma Habsburga. Według Długosza chciał on dopełnić „obowiązków małżeńskich” przyrzeczonych mu kilka lat wcześniej. Wówczas Jadwiga miała próbować toporem przebić bramę zamku, by uciec do ukochanego.

 

3. Władysław Jagiełło nie był „starcem”

Małopolscy rycerze, którzy po śmierci Ludwika mieli objąć opiekę nad małoletnią Jadwigą, zadecydowali o zerwaniu zaręczyn z Habsburgiem i wydaniu Jadwigi za wielkiego księcia litewskiego Jagiełłę. Choć między małżonkami istniała znaczna różnica wieku (Jagiełło miał 35 lat, Jadwiga – 12…), to jednak wbrew powszechnej opinii, Jadwiga nie wpadła w ręce „obleśnego” starca. O wiele większym problemem był fakt, że Jadwiga uczyła się już niemieckiego i była przygotowywana do życia w Wiedniu. Natomiast Jagiełło nie znał kultury łacińskiej, był poganinem z Litwy i wielu rzeczy musiał prawdopodobnie uczyć się od podstaw – w tym języka swojej małżonki i swoich nowych poddanych. Trudno powiedzieć, w jakim języku rozmawiali ze sobą król z królową.

Co ciekawe, w 1387 roku Habsburgowie wytoczyli proces świeżo poślubionej parze przed trybunałem papieskim. Królową oskarżono o bigamię. Papież Urban VI ostatecznie udzielił jednak błogosławieństwa królowi polskiemu, Władysławowi.

 

3. Została koronowana na króla Polski z woli matki

Tak, Jadwiga była pierwotnie koronowana na króla. Pewnie pamiętacie ten moment na lekcjach historii, gdy nauczyciel zadawał podchwytliwe pytanie – kiedy Jadwiga została królową Polski? Tak naprawdę należało odpowiedzieć, że 16 października 1384 roku została koronowana na króla Polski – po łacinie ta formuła brzmiała wyraźnie: in regem Poloniae coronata.

Jagiełło po koronacji 4 marca 1386 roku również został koronowany na króla, z tą różnicą, że został pierwszym w historii Polski królem elekcyjnym, a nie dziedzicznym. Do końca życia Jadwigi, Jagiełło jedynie współrządził Polską.

Co ciekawe, król i królowa mieli odrębne kancelarie i prowadzili życie dworskie osobno.

 

4. Jadwiga nie była marionetką na tronie

Wręcz przeciwnie, historycy podkreślają jej znaczną rolę w kreowaniu życia politycznego, intelektualnego i religijnego kraju. To do jej kancelarii i jej dworu zjeżdżali przedstawiciele zagranicznych rządów. To Jadwiga gromadziła wokół siebie elitę intelektualną i polityczną państwa. Stąd wynikały też jej rozmaite inicjatywy czy wsparcie np. dla Akademii Krakowskiej (obecnie: Uniwersytetu Jagiellońskiego).

Królowa angażowała się w politykę – poprowadziła wyprawę wojskową na Ruś Czerwoną i to ona przyjęła hołd lenny Mołdawii. To na jej dworze negocjowano warunki z Krzyżakami.

 

5. Musiała być bardzo dobrą osobą

Fakt ten przekazują nie tylko źródła kościelne czy hagiografie, ale większość kronikarzy świeckich. Jednym ze śladów jest też odbita stopa Jadwigi przy kościele NMP „Na Piasku” w Krakowie. Podobno sama doglądała budowy fundowanego przez siebie kościoła.

Legenda mówi, że ślad ten został zostawiony, gdy rozmawiała ze smutnym kamieniarzem. Kiedy zapytała, co mu jest, ten odpowiedział, że nie stać go na leczenie jego chorej żony. Królowa Jadwiga oddała mu wówczas bezcenną złotą klamerkę i pantofelek obsadzany szlachetnymi kamieniami, by miał za co zapłacić lekarzom i aptekarzom.

Wówczas postawiła niechcący bosą stopę na kamieniu świeżo polanym wapnem. Odbity ślad został obkuty przez kamieniarza, a następnia wmurowany w zewnętrzną ścianę świątyni. Można go oglądać do dzisiaj w Krakowie na ulicy Karmelickiej.

źródło/deon.pl

Św. Rita – dostać różę od Jezusa

Hagiografia katolicka zna tylko jedną świętą o imieniu Rita. Jej popularność w niektórych rejonach Italii i Europy przewyższa kult św. Antoniego z Padwy.

O latach młodzieńczych św. Rity wiemy bardzo mało. Przyszła na świat za pontyfikatu papieża Urbana VI (1378–1389). Pewną natomiast jest data Jej śmierci: 22 maja 1457 roku. Według podania miała być dzieckiem wymodlonym przez pobożnych rodziców, ubogich górali. Jej miejscem rodzinnym jest Roccaporena, wieś odległa o 5 km od miasteczka Cascia, położonego w Umbrii. Dziecko otrzymało na chrzcie świętym imię Margherita, zdrobniale – Rita.

Dziewczyna marzyła, aby poświęcić się na wyłączną służbę Bożą. Zgadzając się jednak z wolą rodziców, wyszła za mąż. Odbiło się to na niej bardzo boleśnie. Młodzieniec okazał się dla swej młodej małżonki brutalem. Rita stała się ofiarą jego tyranii i znosiła swój los z anielską cierpliwością. Ileż jednak Ją to kosztowało! Jak wiele wylała łez. W jednym tylko była nieustępliwa, w pełnieniu swoich obowiązków chrześcijańskich, którym była tym wierniejsza, im więcej je mąż lekceważył.
Do tego tak bolesnego, codziennego krzyża dołączył się drugi: śmierć ukochanych rodziców. Po 18 latach pożycia małżeńskiego mąż padł ofiarą wendety, czyli rodowej zemsty. Panował wówczas we Włoszech zwyczaj, zgodnie z którym syn miał obowiązek pomszczenia śmierci ojca. Postanowili go podjąć synowie Rity. Daremnie matka ich błagała, by zaniechali zemsty. Szukali tylko okazji, by jej dokonać na mordercy ojca. Wtedy Rita zdobyła się na bohaterski czyn: błagała Boga, by w tej sytuacji raczej zabrał jej dzieci z tego świata, niż miałyby się splamić zbrodnią zabójstwa. Została wysłuchana, gdyż szalejąca epidemia zabrała obu synów z tego świata.

Teraz już wolna wstąpiła do augustianek, które miały swój klasztor w Cascii. Ponieważ była analfabetką, została przyjęta do sióstr „konwersek”, które wykonywały codzienne posługi w klasztorze, podobnie jak bracia w zakonach męskich. Z miłości dla niebieskiego Oblubieńca spełniała najniższe w klasztorze posługi. Obrączkę zakonną, która symbolizowała Jej mistyczne zaślubiny z Jezusem, często w ciągu dnia i nocy całowała z miłością. Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Widziano Ją nieraz, jak leżała krzyżem, zalana łzami. Kiedy pewnego dnia kaznodzieja miał kazanie o męce Pańskiej, prosiła gorąco Boskiego Oblubieńca, by Jej dał zakosztować mąk chociaż jednego ciernia, który ranił Jego przenajświętszą głowę. Została wysłuchana.

Pewnego wieczoru 1442 roku w czasie modlitwy poczuła nagle w głowie silne ukłucie. Na tym miejscu wytworzyła się bolesna rana, która dawała Jej nieznośne cierpienia przez 15 lat, aż do śmierci. Aby jednak uniknąć sensacji, święta prosiła Chrystusa, by rana była ukryta, ale by cierpienia pozostały. Tak też się stało. Do dnia dzisiejszego widać na czole, dobrze zachowanego ciała Rity, ślad tej rany. Kiedy niebieski Oblubieniec znalazł gotową swoją Oblubienicę na niebieskie gody, zabrał Ją z ziemi 22 maja 1457 roku w 67 roku życia i 40 roku w zakonie.

Kult świętej Rity rozpoczął się wraz z Jej śmiercią. Za Jej przyczyną wciąż miały miejsce cuda: uzdrowienia i nawrócenia. O jednym z pierwszych doniósł wiejski stolarz. Nie mógł już wykonywać zawodu z powodu paraliżu i deformacji ręki. Przyzywał więc wstawiennictwa św. Rity wystawionej na śmiertelnym łożu. Obiecał, że jeśli odzyska władzę w ręce, wykona dla niej trumnę. Ledwie skończył modlitwę, stwierdził, że ręka odzyskała swobodę ruchów. I rzeczywiście, wykonał trumnę, w której złożono ciało św. Rity. Po Jej śmierci liczba cudów stale wzrastała. Sława świętości zaczęła ściągać do grobu Rity wielu pielgrzymów. Nie umiała niczego odmówić Boskiemu Oblubieńcowi, dlatego On również nie umiał Jej odmówić niczego po śmierci. Przy grobie działy się rzeczy nadzwyczajne, które sławą napełniły klasztor i do dzisiaj ściągają tłumy. Ciało św. Rity do dziś jest nienaruszone. Kiedy umieszczono je w cyprysowej trumnie, po kilku latach wybuchł w kościele gwałtowny pożar. Mimo że spalił się kościół, trumna pozostała nietknięta. Zaczęły się mnożyć wizerunki i modlitwy do służebnicy Bożej.

Papież Urban VIII w roku 1628 zatwierdził Jej kult. Jednak Jej uroczysta kanonizacja odbyła się dopiero w roku 1900. Dokonał jej papież Leon XIII, nazywając św. Ritę: „drogocenną perłą Umbrii”. Symbolem, jaki towarzyszy św. Ricie, jest róża, która ma przypominać o tej otrzymanej podczas ostatniej zimy życia świętej. Kiedy była już u kresu życia, doświadczona wieloma cierpieniami, Jezus sprawił Jej niespodziankę, a właściwie uczynił dla niej cud. Zdarzyło się, że leżącą na łożu śmierci odwiedziła kuzynka. Kiedy już nacieszyły się sobą i kuzynka zbierała się do odejścia, zapytała Ritę, czy czegoś jeszcze potrzebuje. Wtedy chora poprosiła o różę ze swego dawnego ogrodu. Była zima, śnieg przykrył góry i leżącą w dolinie Roccaporenę. Kuzynka pomyślała, że Rita straciła kontakt ze światem. Obiecała, oczywiście, że przyniesie różę, bo umierającemu nie odmawia się. Była jednak pewna, że już się nie zobaczą. Wracając do domu żarliwie odmawiała modlitwy w intencji chorej, a przechodząc obok Jej dawnego domu odruchowo spojrzała w kierunku ogrodu. Oniemiała. Spod śniegu wyglądał pąk róży, drwiąc sobie z wiatru i chłodu. I tak Rita dostała od Jezusa różę, a jej płatkami obdarowuje nas do dziś. Stąd zwyczaj przynoszenia przez wiernych w uroczystość św. Rity (22 maja) róż, które się uroczyście poświęca. Przypisuje się im właściwości lecznicze.

Dzisiaj kult św. Rity znany jest nie tylko w Italii, lecz także w Hiszpanii, Portugalii, w Ameryce Łacińskiej i na Filipinach. Popularność Rity rośnie w Polsce w sposób zaskakujący.

Jan Paweł II bardzo cenił postać św. Rity. Z okazji 100-lecia kanonizacji św. Rity, w Rzymie w 2000 roku w przemówieniu powiedział m.in.: „Doczesne szczątki św. Rity, są widzialnym znakiem tego, czego Bóg dokonuje w historii, gdy napotyka serca otwarte na Jego miłość. Widzimy wątłe ciało kobiety, która była mała wzrostem, ale wielka świętością. Żyła w pokorze, a teraz jest znana na całym świecie ze swojego heroicznego chrześcijańskiego życia, jako żona, matka, wdowa i zakonnica. Głęboko zakorzeniona w miłości Chrystusa, w wierze odnalazła siłę do bycia kobietą pokoju w każdej sytuacji”.

Stanisław Biel SJ – /źródło: swiecinapomoc.pl/